czwartek, 19 lipca 2012

przec do przodu..

Gdy budzi mnie swit i cichy szczebiot ptakow za oknem, wiem ze znow zaczynam zyc.
w pospiechu wypijam kawe na balkonie, jakze smakuje papieros w pedzie wypalany..
Musze sie spieszyc czas mnie goni..
To takie piekne, zyc by moc miec obowiazki, by zmuszac sie do rzeczy, na ktore nie zawsze ma sie ochote,
przemoc wlasne mysli i organizm..
Przejsc o jeden stopien  wyzej..
jestem kilka metrow dalej...wrocilam do normalnosci..do mojej codziennosci.

BetKa