cos...niecos
poniedziałek, 15 stycznia 2024
sobota, 6 stycznia 2024
Moja praca i zmiany.
Wczesniej myslalam, ze cale moje zycie spedze na pracy w opiece nad starszymi ludzmi, co oznaczalo bardzo ciezka, fizyczna prace.
Moj pracodawca zauwazyl moje problemy zdrowotne, (trudno, zeby nie znow musialam jechac na rehabilitacje,) docenil mnie, moja prace i tak od okolo roku jestem na stanowisku pracownika socjalnego w naszym domu opieki. Nie musze juz fizycznie ciezko pracowac, jednak jest to praca obciazajaca psychike, tu dodam, ze mam dosc mocna, w przebiegu moich wczesniejszych zyciowych doswiadczen.
Moja praca polega na docieraniu do osob i dlugich rozmowach, rozwiazywaniu problemow dnia codziennego osob starszych, rowniez opiece duchowej, jesli moge tak nazwac .
Jestem rowniez opiekunka duszy, czytam, spiewam rowniez staram sie rozwijac umysly, czy tez docierac do informacji, ktore czasem leza na dnie czlowieka dotknietego choroba psychiczna, tudziez w przebiegu chorob neurodegradacyjnych.
Przemyslalam juz nie raz moja prace, jestem z niej bardzo zadowolona, moi staruszkowi a co wazniejsze ( moze i nie) moje kierownictwo.
Najwazniejsze jest to, ze budze sie rano i chce mi sie isc do pracy, jestem doceniana, slysze bardzo czesto pochlebne opinie od moich kolegow i kolezanek, a ja czuje sie "urodzona" do tego zawodu. Czego chciec wiecej?
..wlasnie, przechodze smutne dni, gdy moi staruszkowie nagle umieraja, lub sa dlugo chorzy i leza dniami w agoni, tak...tu nic sie nie zmienilo. To pozostalo i zostanie juz na stale.
Nic nie da sie zmienic, ludzie sie rodza i musza odejsc z tego swiata, moze do innego, lepszego? Chce w to wierzyc i wtedy jest mi latwiej.
Jest nowy rok, nowe rozterki i problemy, ale moja praca jest najlepsza ze wszystkich zawodow, czuje sie spelniona, a to chyba najwazniejsze !
BetKa




