Mamy specjalny program dla starcow, aby jak najdluzej zapamietywali zaspokajanie swoich fijologicznych i psychicznych potrzeb.
Ktos kto nie mial do czynienia z takimi osobami, pomyslalby sobie po co tej bandzie wariatow jakies specjalne programy, oni i tak za godzine wszystko zapomna.
Ludzie Ci zyja swoimi myslami, po trosze, jak dzieci po trosze jak dorosli.
Starcy Ci nierzadko sa agresywni, ale rownie bardzo uczuciowi i umieja sie wzruszac.
Duzo czasu zajelo mi poznanie owych "ich" wyczajow i porzadku dnia kazdego z nich.
Zzylam sie z tymi babciami i dziadkami.
Kadego dnia przezywam ich bol, troszcze sie o nich, placze gdy umieraja.
Uczymy ludzi codziennie od nowa, sztuki poslugiwania sie sztuccami, jak pisze sie ich imiona, zmieniania bielizny czy najprostszych rzeczy jak zalatwiania potrzeb fizjologicnych.
Czasam opadaja mi po prostu rece..
Czasem ktos jest agresywny, musze go umiec uspokoic.za moment place jak dziecko, bo cos nie jest tak, wie, ze cos nie w porzadku z nim sie dzieje, ale nie umie sobie z tym poradzic, nie rozumie..
Ludzie po wylewach, zawalach serca po resuscytacjach itp..ludzie z
ogromna demencja, ..to nadal sa ludzie..mimo i czasem zachowuja sie jak zwierzeta, ale to nadal sa ludzie..i umieraja jak ludzie.
Moja opieka jest do ich smierci..
Za kazdym razem gdy ju leza w lozku, gdy wyciagam szpatulke nasaczana specjalnym roztworem z cytryny, do pielegnacji ust i jamy ustnej..wiem jedno, on, ona..odchodzi..zbliza sie koniec, to smierc nadchodzi, smierc o zapachu cytryny.
BetKa
