niedziela, 4 grudnia 2011

dzien za dniem..

Staram sie codziennie wychwycic jakies momenty,
ktore staja sie moimi myslami przewodnimi na nastepne dni.

Niewiele zdarza mi sie przezyc niespodziewanie,czy tez raptownie,.. lubie stabilnosc..czuje sie pewnie i bezpiecznie.
Mimo iz mam raczej ustabilizowane zycie, moja rodzina i znajomi dostarczaja mi zawsze natchnienia, wprowadzaja mnie w stan wysilonego myslenia..
W pewnym sensie moge byc im wdzieczna,.. nie jestem skupiona na wlasnych dolegliwosciach, zapominam o tym co dzieje sie ze mna.

Chociaz bywa mi czasem niezmiernie smutno i czuje sie zle, po pewnym czasie odzyskuje rownowage, bywa ze czas ten sie przeciaga..


Wtedy czuje w sobie okropna pustke,..jakbym podswiadomie zamykala sie w sobie,..by nic nie slyszec,aby nic nie zmacilo mi mojej na sobie uwagi..
Tak bywa, gdy moj Aniol Stroz gdzies przepadnie...
Nawet go nie szukam,..zdaje sie zapominam o nim..moze go nawet nie ma? To wytwor mojej chorej wyobrazni?...

Wtedy atakuje moj umysl aniol zly, ten co nigdy mi wiary nie dostarcza, maci mi w glowie i wyszydza...
Wpada na chwile i robi spustoszenie, czas sie dluzy..problemow przybywa,..i ja odchodze daleko w sobie..
dosiegam rozpaczy..
Juz blisko siegam ..do smutnego Ja.

jeden impuls,..troche strachu..wraca Stroz,..ten lepszy co o nim zapomnialam..zmienia sie powoli moja dusza, nawet czuje ze wraca do ciala,..czuje cos..widze smiech,..slysze nawet jakies brawa..
to ten juz przezwyciezony lek..odszedl..
ocalilam znow co mialalm w sobie najlepszego..


BetKa


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.