Staram sie codziennie wychwycic jakies momenty,
ktore staja sie moimi myslami przewodnimi na nastepne dni.
Niewiele zdarza mi sie przezyc niespodziewanie,czy tez raptownie,.. lubie stabilnosc..czuje sie pewnie i bezpiecznie.
Mimo iz mam raczej ustabilizowane zycie, moja rodzina i znajomi dostarczaja mi zawsze natchnienia, wprowadzaja mnie w stan wysilonego myslenia..
W pewnym sensie moge byc im wdzieczna,.. nie jestem skupiona na wlasnych dolegliwosciach, zapominam o tym co dzieje sie ze mna.
Chociaz bywa mi czasem niezmiernie smutno i czuje sie zle, po pewnym czasie odzyskuje rownowage, bywa ze czas ten sie przeciaga..
Wtedy czuje w sobie okropna pustke,..jakbym podswiadomie zamykala sie w sobie,..by nic nie slyszec,aby nic nie zmacilo mi mojej na sobie uwagi..
Tak bywa, gdy moj Aniol Stroz gdzies przepadnie...
Nawet go nie szukam,..zdaje sie zapominam o nim..moze go nawet nie ma? To wytwor mojej chorej wyobrazni?...
Wtedy atakuje moj umysl aniol zly, ten co nigdy mi wiary nie dostarcza, maci mi w glowie i wyszydza...
Wpada na chwile i robi spustoszenie, czas sie dluzy..problemow przybywa,..i ja odchodze daleko w sobie..
dosiegam rozpaczy..
Juz blisko siegam ..do smutnego Ja.
jeden impuls,..troche strachu..wraca Stroz,..ten lepszy co o nim zapomnialam..zmienia sie powoli moja dusza, nawet czuje ze wraca do ciala,..czuje cos..widze smiech,..slysze nawet jakies brawa..
to ten juz przezwyciezony lek..odszedl..
ocalilam znow co mialalm w sobie najlepszego..
BetKa


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.