Zadzwonil moje dobry przyjaciel przed dwoma miesiacami, by umowic sie na spotkanie. To byl okres przedswiateczny,..akurat sprowadzilismy nasza bardzo wiekowa mame z Polski, by sobie troszke z nami pobyla, zmienila klimat,,czas to niestala, zmienna..w przypadku mamy to niestety juz bardzo nieprzewidywalna. Uznalismy to za piorytet, by mama spedzila z nami troche czasu..
Przyjaciel Kuba, ktorego niesamowicie lubilismy, z ktorym spotykalismy sie bardzo czesto, biesiadowalismy wspolnie,..wyskakiwalismy na imprezy..to wspanialy czlowiek,pelen wad, ale mnostwa zalet..wesolek na duszy i kochajacy swoja rodzine za wszelka cene, chroniacy i bardzo opiekunczy gosc..
Nie znalezlismy czasu niestety, gdy wyjechal na krotko do naszego rodzinnego kraju,by dopelnic jakies formalnosci urzedowe,,,juz nie powrocil :(((((
jakiez bylo nasze rozgoryczenie z mezem, gdy dowiedzielismy sie o jego strasznej chorobie i natychmiastowej smierci.
Nie mielismy czasu...
Nie spotkalismy sie ..
Odszedl bez pozegnania..
...
Czas to on sprawia,..ze wciaz nam go brakuje, w pogoni codziennosci,..tracimy go.
Pozostal mi ogromny zal..
Bardzo mi brakuje naszego przyjaciela, naszego wesolka Kuby..
Czas..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.