Pierwszy raz od dawna poczulam cos w rodzaju uwolnienia..
Wyjechalam z rodzina i znajomymi w gory,..troche balam sie tej podrozy,..tak daleko, przenikajacy mroz,..niskie cisnienie, ktore daje sie we znaki..
Pomimo iz mialam male niedogodnosci fizyczne,..niespodziewanie czulam sie dobrze, ba nawet bardzo dobrze !
Mlodziez szalala na stokach..ja chodzilam na wedrowki , opalalam sie w alpejskim sloneczku..i rozmyslalam..
Przez ostatnie dwa lata glownym moim zajeciem bylo surfowanie po necie..z racji mojego sredniego niedolestwa, bylo to dla mnie najlepsza rozrywka i zapelnieniem wolnego czasu.., nawet nie wiem, kiedy zadazylam sie wciagnac w te portale spolecznosciowe, na tyle, ze wstajac rano, odpalalam odrazu komputer,..do kawy czytajac najswiezsze wiadomosci..itp
Zaznajomilam sie z wieloma osobami z portali , nawet zaprzyjaznilam z niektorymi.
Dzis mysle, ze gdybym sie nie rozchorowala, nigdy nie poznalabym ciekawych ludzi, w sumie z calego swiata...wiec i te moje cholerne problemy zdrowotne, mialy jakis sens..
Z biegiem czasu nastapila naturalna selekcja wsrod znajomych, jak rowniez cyber-przyjaciol,..dzis pamietam poczatek mojej przygody na jednym z portali .., bylam zafascynowana ludzmi, tym ze potrafia sie wspolnie dobrze bawic, nawiazujac przyjaznie, nie rzadko spotykali sie w realu..
I jak w zyciu realnym..tak i w cyber przestrzeni..sa klotnie i jakies dziwne uklady, zwiazki, nawet grupki...biernie sledzilam moich zanjomych..poczatkowo sie dziwilam, potem burzylam, by wkoncu pojac ze to jest naturalnym zjawiskiem..
Przechodzilam rozne fazy rozczarowan, nerwic, czy totalnej oziemblosci do tego swiata.
Jednak przetrwalam, dzis spogladam na to zupelnie inaczej,..wiem ze wazne jest tylko jedno: byc szczerym i przyjaznie nastawionym do ludzi, ---po drugiej stronie monitora siedzi ktos- moze dzis mial okropny dzien, moze zostal zwolniony z pracy, lub malzenstwo mu sie sypie?..
To jest taki maly- wielki swiat..gdzie spotykaja sie ludzie o roznych temperamentach ,pogladach na zycie..
Jednakze, swiat ten jest bardzo ciekawy,..
Ktos powie ze w realu jest zycie,..tak zgadzam sie, ale sa ludzie , ktorzy wracaja po pracy do pustego domu, niejednokrotnie na obczyznie, samotni,..dla ktorych ten internet to caly swiat...dzis to rozumiem..i szanuje.
Sama mam kontakt z przyjaciolmi, ktorych na zywo nigdy nie widzialam, ale wystarczylo mi dwa lata przebywania z ludzmi w sieci, by moc wyrobic sobie o niektorych zdanie.
Ludzie sa tylko ludzmi..niewazne czy w sieci, czy w realu.
Tak chodzilam sobie po gorach i myslalam, ..gdybym dzis nie wiedziala co to Skype, ,czy Oovoo, nie mialabym mozliwosci porozmawiac z moimi dziecmi na zywo..pewnie bym sie martwila,..pobyt w gorach nie bylby dla mnie do konca cudowny.
Konczac ..wiem, ze kazdy wyjazd jest cudowny,..jesli mam z kim o tym opowiadac..
BetKa


...bardzo fajnie czytało mi się Twój tekst .Ludzie często mówią ,że poczuli się nieswojo .
OdpowiedzUsuńJa czytając ten wpis poczułem się bardzo swojsko .To miłe bo pomyślałem że w tym wirtualnym wyimaginowanym przez komputery świecie zostanie również w Twojej pamięci jakaś mała cząstka której na imię Berti
pozdrawiam -żyj kolorowo a
dziekuje za pozdrowienia,..oczywiscie, w mojej pamieci, zostales zapisany na moim twardym dysku...
OdpowiedzUsuń