środa, 16 maja 2012

krotkie epizody z dziecinstwa pewnej pani

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
O moge bawic sie w gotowanie zupy,  pourywalam wszystkie glowki makow,..dorwalam trawe, zmieszalam w wiaderku..jeszcze troche ziemi..
mama nie chce mi dac wody,..jak mam zrobic zupe?
wiem..nasikam do wiaderka troche i pomieszam, udalo sie..zupka gotowa !
Ten maly bachor jest obok, caly brudny z trawy ,ojej mama mnie stlucze..zas wlazl do kwiatkow, co za wstretne dziecko..
Znow ryczy..mama mowi ze to moj brat i mam sie nim opiekowac..( nie wiedzialam, ze nasze drogi z bratem sie rozejda, nie bedzie nam dane wspolnie dorastac,..ale spotkamy sie juz prawie dorosli ludzie, ale jakby obcy sobie..)
taki wstretny brzdac..a wszyscy znajomi sie nim zachwycaja...
O mama sie zorietowala, ze nie ma makow, znow wpieprz..

***
Mlodszy braciszek, ktory jest uwielbiany..
Mysle, ze obudzila sie we mnie zazdrosc o uczucia mojej mamy do mlodszego brata,..
Urywajac te glowki makow,..nie zrobilam tego ze zlosci,pamietam to..chcialam tylko miec urozmaiccona zupe, jednak nikt mnie nie zrozumial..
Pewnie od tego czasu stalam sie krnabrnym dzieckiem, co jeszcze bardziej pogarszalo moja juz tak fatalna sytuacje w nazwijmy to "rodzinie".
Dlaczego nikt nie chcial mnie wysluchac, nikt nie pytal o nic, nawet nie mialam prawa sie bronic..to co dorosli powiedzieli bylo swiete !

BetKa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.